Poszukiwanie niszy na rynku

Poszukiwanie niszy na rynku

Zjeżdżający coraz liczniej do rozwijającej się dynamicznie włókienniczej Łodzi żądni sukcesu potencjalni przedsiębiorcy, zdawali sobie sprawę, że konkurencja w tej branży jest ogromna, a rynek też ma ograniczoną chłonność. Okresami produkcja łódzka eksportowana była do Rosji i dalej na wschód, wtedy perspektywy rozwoju biznesu były największe. Lecz były też lata, kiedy rząd carski, za pomocą zaporowych ceł próbował zahamować rozpędzoną łódzką produkcję. Wówczas występowały problemy ze zbytem towaru, a chętni do założenie własnego biznesu musieli poszukiwać jakiejś niszy na rynku, aby trafić w nią ze swoja produkcją. W Łodzi produkowano właściwie wszystko, co było we włókiennictwie możliwe. Były wszelkiego rodzaju tkaniny – od zwykłej pościelówki po kosztowne jedwabie i aksamity. Część fabryk specjalizowała się w dzianinach wszelkiego typu – pończochach, skarpetach, dżersejach, itp. Produkowano tkaniny przemysłowe, pasy, liny, powrozy, a także wstążki, tasiemki, rozmaitą pasmanterię. W tej ostatniej branży specjalizowali się przedsiębiorcy żydowscy, którzy do działalności biznesowej we włókiennictwie dopuszczeni zostali stosunkowo późno i poszukiwali „działki” jeszcze przez nikogo nie opanowanej. Później specjalnością typowo żydowską stało się produkowanie tkanin ze starych szmat, z odzysku. Wybór okazał się trafny, na te bardzo tanie tkaniny był spory popyt, a produkcja tego typu wykonywana była tylko w Łodzi.